Koniec dobrego, początek nowego...

Nadszedł ten dzień nieupragniony i pakowanie czas zacząć.  Nabyłam trochę różnych bardziej i mniej potrzebnych rzeczy, rujnując doszczętnie oszczędności własne oraz siostry. No i klops, waliza ma zdecydowanie za małe gabaryty...
Udało mi się jeszcze wysupłać niewielki woreczek na skromne kolekcjonerskie okazy mojej siostry:



Praca uszlachetnia,

ale lenistwo uszczęśliwia!!!

2 komentarze:

  1. skąd ja znam tę złotą myśl???

    OdpowiedzUsuń
  2. Widocznie ja jestem baaardzo szczęśliwa :-)

    OdpowiedzUsuń